Jeśli są rzeczy, które zniewalają umysł, a by je dostrzec trzeba zadrzeć głowę, to na pewno poza piorunami i srebrzystymi obłokami na liście tej są już zorze polarne.
Dotychczas nie była ona w zasięgu mojego obiektywu, a planowana podróż na Islandię w celu jej złowienia nie odbyła się. Od zeszłego roku sporo się jednak zmieniło i w dniu 19 stycznia 2026 po raz kolejny z zachwytem i okrzykami zapatrzyłem się w niebo.















Przy takich zorzach nad Poznaniem warto zerknąć nie tylko w niebo, ale też na odczyty Kp i magnetometrów — często widać, że „okno” trwa krócej, niż sugerują prognozy. Z krótkofalarskiego doświadczenia dodam, że silna aktywność potrafi równocześnie popsuć fale krótkie i dać ciekawe efekty na 2 m przez auroral scatter.
Używam app Aurora i w niej predykcje bywają na wyrost 🙂
Najdziwniej było na promie do Szwecji – alarm wariował a na niebie pustka.